07 Wrz

#Recytator_ST – Wiktoria Bazarewska

Jest osobą, która wkłada mnóstwo pracy i serca w to co robi. Walczy na scenie o siebie i swoje słowo, a walkę tę zapoczątkowała w 2016 roku kiedy pojawiła się na zajęciach grupowych Studia Teatr. Później przyszła pora na pracę indywidualną, którą rozpoczęła rok później.
W roku 2018 podczas "Wieczornicy" kończącej pierwszy turnus warsztatów w Barlinku mogliśmy zobaczyć i usłyszeć efekt tej "walki" i przekonać się, że za fasadą skrytości i spokoju kryje się prawdziwy wulkan.

...

Kilka słów o sobie…

…mam prawie 17 lat, idę do drugiej klasy liceum. Klasy o profilu społeczno-prawnym.
Wybrałam ten profil ze względu na to, że zawsze interesowałam się historią i wydaje mi się że przedmioty humanistyczne są mi bliższe. Pamiętam jak jako mała dziewczynka słuchałam opowieści prababci i dziadków o dawnych czasach. Lubiłam sobie wyobrażać jakby to było żyć w innych czasach, jakby to było być kimś innym. Nieczęsto to przyznaję ale z natury jestem marzycielką. Mam wrażenie, że powinnam się urodzić 100 lat wcześniej.

Nie wiem jaka jestem. Jestem zmienna jak chmury i cały czas poszukuje siebie. Zmieniam się z każdym dniem bogatsza o nowe doświadczenia. Dużo myślę i zwykle zachowuje te przemyślenia dla siebie. Bardziej jestem w środku niż na zewnątrz.

Zainteresowań ciąg dalszy...
Chętnie odpowiedziała bym, że interesuję się wszystkim ale to mało mówi i raczej taka odpowiedź nie przejdzie. Powiem zatem, że interesuje się wieloma rzeczami albo wszystkim po trochu. Wyjątkowo kocham muzykę. Jako małe dziecko nie miałam dnia żebym nie śpiewała albo tańczyła. Miłość do muzyki spowodowała, że poszłam do szkoły muzycznej, która zmieniła pasje w obowiązek a z tego wziął się  lekki bunt i nie potrafiłam już oddać się muzyce w 100%. Stąd wybór „zwykłego” gimnazjum i liceum. Nie ukrywam, bardzo brakuje mi ciągłej obecności muzyki w moim życiu, ale nie potrafię na nią znaleźć czasu. To brzmi źle, wiem, dla chcącego nic trudnego – jak mówią. Ja niestety chcę robić zbyt wiele rzeczy. Jak już wspomniałam zawsze lubiłam tańczyć, stąd też zaczęłam uprawiać taniec towarzyski. Podchodziłam do tego sportu dwa razy, ostatecznie jednak zdałam sobie sprawę z tego, że nie tędy droga i chcę mieć większą swobodę w uzewnętrznianie się.

Mam za mało czasu i siły, żeby robić wszystko i być we wszystkim dobrą. Musiało minąć sporo czasu, żebym to sobie uzmysłowiła i zaakceptowała. Nadal mam z tym problem. Podsumowując, muzyka pomaga mi wyrażać emocje i zapomnieć o problemach dnia poprzedniego. Jest we mnie cały czas i jest to dla mnie rzeczą naturalną.

Poza muzyką fascynuje się teatrem i recytacją. Wszystko co kręci się wokół emocji jest dla mnie niezwykle atrakcyjne. Wychodzę z założenia, że życie polega na odczuwaniu emocji. Ja zawsze dużo czułam. Czasami tak wiele, że mam wrażenie iż się przez to gubię. To musi brzmieć śmiesznie ale nie wiem jak to inaczej opisać. Zawsze miałam problem z okazywaniem emocji i szukałam sposobu na wyrażenie ich / danie im upustu. Jak wspomniałam nie należę do osób wygadanych; z reguły jestem cicha i to raczej z wyboru niż z natury.

 

kliknij w zdjęcie aby przejść do galerii

A poezja?

Często nie wiem co powiedzieć, jak nazwać to co czuję. Poezja pomaga mi ubrać w słowa to co przeżywam. Recytacja pomaga mi to wszystko z siebie wyrzucić i pokazać innym.
Literatura piękna, jak i piękne słowo, przyciągają mnie tym, że są przemyślane. Każde słowo ma znaczenie, każde ma swoje miejsce i jest niezbędne do pełnego zrozumienia autora. Wiersze są kwintesencją przemyśleń na dany temat. Nie wszystkie, to prawda. Ja jednak mam na myśli te, które można nazwać arcydziełem. Podziwiam pisarzy. Potrafią w kilku słowach opisać to, co ja nieumiejętnie nakreślę w 10 zdaniach.

 

A jaka jest Twoja przygoda recytatorska, przygoda ze sceną, w której słowo jest najważniejsze?

Nie posiadam jeszcze jakiś szczególnych osiągnięć recytatorskich, którymi mogłabym się pochwalić. Zresztą nie są one dla mnie jakoś szczególnie ważne. Recytacja pomaga mi odkrywać siebie, opisywać uczucia i pozwala mi dzielić się moimi przeżyciami z innymi i to uważam za najważniejsze.

Recytacją na poważnie zajmuje się od roku mniej więcej od czasu kiedy zaczęłam pracować z panią Iwoną indywidualnie. Wcześniej przez  półtora roku uczęszczałam do pani Iwony na zajęcia grupowe, które bardzo pomogły mi się otworzyć na innych . To co robię nazwałabym raczej recytacją niż Recytacją. Wiem, że jeszcze wiele mi brakuje. Dopiero poznaje świat pięknego słowa. Wszystko co wiem i potrafię w tej dziedzinie zawdzięczam pani Iwonce. To ona spowodowała, że darzę poezję takim uczuciem a w przyszłości mam nadzieję jeszcze większym. Jest ona moim przewodnikiem, który stopniowo odkrywa przede mną piękno słowo, jego brzmienie i  wtajemnicza mnie w ukryte przesłania wierszy. Pomaga mi usłyszeć, poczuć, przeżyć i docenić. No i przekazać innym 🙂  Ucz mnie jak pięknie mówić. To jak mówimy i co mówimy wpływa na to jak odbiera nas otoczenie. Przy niej nauczyłam się, że słowo ma wielką moc, w którą wcześniej nie wierzyłam.

 

Może tak typowo, na sam koniec. Czy masz kogoś kogo uważasz za wzór do naśladowania/idola/(swój) autorytet?

Tak, mam. Bez wątpienia jest tą osobą Audrey Hepburn. Jej osoba zawsze wprawia mnie w podziw. Była wspaniała. Miała wielkie serce a na dodatek była piękna i utalentowana. Przedkładała szczęście rodzinne nad karierę. Chciałabym być tak dobrym człowiekiem jakim była ona.

Nie wiem co dodać.  Uwielbiam ją z oczywistych powodów i każdy kto ją zna wie dlaczego :') Mogłabym jeszcze coś napisać o jej znanych złotych myślach ale nie wiem co, że się z nimi zgadzam? Jest wiele (nie tylko jej autorstwa) aforyzmów, które mnie inspirują, które mi towarzyszą. Nie wiem który wybrać. Nie pamiętam wszystkich. Lubię ten: "Najważniejszą rzeczą jest aby cieszyć się swoim życiem - być szczęśliwym - tylko to się liczy". Chcę (staram się) być dobrym człowiekiem i szczęśliwie przeżyć swoje życie. Jak Audrey kochać i być kochaną.

 

- - Rozmowa z dnia 19.08.2018 r. - -

kliknij w zdjęcie aby przejść do galerii