#Recytator_ST – Konrad Prill

„Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali”

 

Słowa wypowiedziane przez Jana Pawła II są dla mnie ważne i sentymentalne, bo po raz pierwszy zetknąłem się z nimi, kiedy jeszcze byłem dzieckiem. Jednak wtedy nie przywiązywałem do nich większej wagi, nie znaczyły dla mnie zbyt wiele. Zmieniło się to wraz z upływem czasu. Potrzebowałem go, aby dojrzeć do tej sentencji na tyle, że będę potrafił coś w niej dla siebie odnaleźć i poszukać takich wskazówek, które pomogą mi podczas wędrówki przez życie. Uważam, że są to znaczące słowa i chociaż nie zawsze mi to wychodzi to staram się, aby były one jednymi z najważniejszych myśli przewodnich w moim życiu.

 

Kilka słów o sobie…

Aktualnie jestem studentem pierwszego roku Studiów Pisarskich Uniwersytetu Szczecińskiego. Wybrałem ten kierunek, bo uznałem, że interesującym będzie połączenie dwóch dziedzin, takich jak pisarstwo i literatura, które rzecz jasna łącza się ze sobą niepodważalnie. W wolnym czasie piszę wiersze i (próbuję) opowiadania, oglądam filmy, seriale i mecze FC Barcelony, słucham muzyki, czytam książki, gram w piłkę nożną oraz spędzam czas z rodziną i przyjaciółmi. Mam dwa koty syberyjskie, które uwielbiam i śmiało mogę powiedzieć, że bez nich życie byłoby, po prostu nudniejsze. Studia, na których teraz jestem traktuję bardziej jako pasję, możliwość samorozwoju i poszerzania horyzontów, zdobywania nowej wiedzy i doświadczenia oraz poznania ciekawych ludzi, co akurat teraz jest mocno utrudnione. Jednakże od pewnego czasu moim największym marzeniem jest studiowanie na kierunku aktorskim w szkole teatralnej.

 

Dlaczego teatr?

To bardzo dobre pytanie. Jeśli powiedziałbym, że od najmłodszych lat marzę o tym, aby w przyszłości zostać aktorem, skłamałbym. Na zajęciach grupowych w Studiu Teatr pojawiłem się niecałe dwa lata temu i tak mnie zaintrygowały, że kontynuuję tę wspaniałą przygodę do dnia dzisiejszego. Podobnie było z zajęciami indywidualnymi, które zacząłem niedługo później i była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Zawdzięczam to również mojej mamie, ponieważ to ona jako pierwsza pokazała mi stronę i ofertę tego wspaniałego miejsca. A prawdę mówiąc chyba nic nie zapowiadało, że mógłbym kiedykolwiek pojawić się na tego typu warsztatach. Co prawda w teatrze bywałem już nie raz, a moi rodzice sami wielokrotnie wybierali się na „dobre sztuki” to jednak nigdy nie zastanawiałem się nad tym, czy sam chciałbym „tak występować”. Od dziecka gram w piłkę nożną i wszyscy postrzegali mnie raczej jako typową duszę sportowca. Jednak w liceum trochę się zmieniło, zauważyłem, że kultura, a w szczególności teatr jest mi bliski. Dzięki przedmiotowi, który nosił nazwę „wiedza o kulturze” odkrywałem i poznawałem przeróżne zakątki właśnie świata kultury. Teatr w czystej formie pokazała mi moja nauczycielka tegoż przedmiotu – Pani Anna Pawłowska, która wyreżyserowała kilka wspaniałych spektakli, a na scenie występowali uczniowie z równoległej klasy. Bardzo chętnie przychodziłem ich oglądać i myślę, że też dlatego, tak mi się to podobało. Zobaczyłem jak młodzi ludzie mogą oddziaływać i tworzyć poprzez sztukę, dać od siebie coś pięknego, jakąś część siebie, która poruszy widza, skłoni go do refleksji, czy wręcz wywoła niespodziewane emocje. I uważam, że jest to coś nieocenionego.

 

Podczas nauki w liceum otrzymałem możliwość wzięcia udziału w pewnym projekcie, który stał się tym samym jednym z przełomowych wydarzeń w moim życiu dotyczących teatru. Wyjazd miał na celu integrację oraz przełamywanie rożnego rodzaju barier pomiędzy uczniami z Polski i Ukrainy. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, ponieważ oprócz wspaniałej atmosfery i niezapomnianych przeżyć, wróciłem do domu z doświadczeniem teatralnym. Realizowaliśmy krótkie scenki/etiudy, pod nadzorem i przy pomocy mojego ówczesnego wychowawcy Pana Artura Piekary. Po tym wszystkim zdałem sobie sprawę, że to nie tylko świetna zabawa i okazja do wcielania się w kogoś innego. Zrozumiałem, że to coś więcej, że teatr to magia, jakiś inny wymiar, do którego jednak wcale nie jest, tak łatwo się dostać. Inna perspektywa, którą widz dostaje zasiadając na widowni w teatrze, a którą aktor winien jest zbudować, stworzyć i przedstawić. Poczułem, że nie chcę tylko i wyłącznie uczestniczyć w życiu teatru jako widz, ale, że chciałbym spróbować swoich sił jako ten, który sam wychodzi na scenę.

 

Wspominając wydarzenia i osoby, które znacznie przyczyniły się do tego, że zainteresowałem się teatrem i szeroko pojmowaną sztuką aktorstwa, muszę przywołać jeszcze jedną kwestię. Na lekcjach języka polskiego w szkole średniej moja nauczycielka Pani Izabella Skulska często wybierała mnie do czytania różnych tekstów na głos, najczęściej była to jednak poezja. Pamiętam, że na początku wcale nie robiłem tego, tak chętnie i trochę się peszyłem mając w świadomości, że przynajmniej w założeniu słucha mnie cała klasa. Ale z upływem czasu czułem się co raz pewniej i zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Wręcz czekałem na to, aż będę mógł coś przeczytać, ale jednocześnie nigdy nie wychodziłem przed szereg. Nieskromnie mówiąc czytanie na lekcjach chyba szło mi całkiem nieźle i podobno miałem do tego dobry głos. Jednak nie posiadałem wtedy takiej wiedzy, którą nabyłem od instruktorów właśnie w  Studiu Teatr. Zajęcia warsztatowe z wiersza i prozy prowadzone przez Panią Iwonę i pierwsze zajęcia indywidualne z Panem Marcinem pokazały mi, jak dużo jest rzeczy, o których powinno się wiedzieć i o czym pamiętać przy pracy nad tekstem. Nie zdając sobie sprawy i nie zauważając tego wcześniej, zrozumiałem jak ważne jest słowo, jaką może mieć moc i jaką niewątpliwie posiada, zarówno w mowie, jak i piśmie. Często odnoszę wrażenie, że wszystko co „kręci się” wokół słowa i w końcu samo słowo jako to najważniejsze jest jak nieograniczony i niedościgniony świat. Można je interpretować na kilkanaście różnych sposobów i poświęcać mnóstwo czasu na pracę nad nim, a ono i tak zawsze nas czymś zaskoczy. To fascynujące, bo tym samym otwierają się drzwi z wieloma możliwościami i polami do „manewrów”.

 

Skąd wziął się pomysł na konkursy?

Myślę, że wyszło to dość naturalnie. Po zeszłorocznym wyjeździe do Barlinka uświadomiłem sobie, że studiowanie w szkole teatralnej byłoby czymś fantastycznym. Powiedziałem sobie wtedy, że „jeszcze nie wiem, kiedy, ale na pewno chcę spróbować”. Czułem się bardzo dobrze w Barlinku podczas przeróżnych zajęć i ćwiczeń, dlatego nie miałem wątpliwości, że chcę spróbować swoich sił również w konkursach recytatorskich. W tym wszystkim pomogło mi także wsparcie rodziny, a szczególnie siostry, która jest moim największym fanem. Wyszedłem z założenia, że dzięki takim konkursom nabiorę  doświadczenia i pewności siebie podczas mówienia przed ludźmi. Jednocześnie jest to okazja na spotkanie z drugim człowiekiem, widzem, który bądź co bądź słucha tego, co masz do powiedzenia. I myślę, że to jest jedna z tych niezwykłych rzeczy w recytacji i teatrze. Bo zastanówmy się ile razy w życiu mieliśmy taką sytuację, w której odnosiliśmy wrażenie, że ktoś nas nie słucha, że słucha „jednym uchem”, albo, że stwarza pozory i tylko udaje, że słucha. Oczywiście, wyjście na scenę nie jest żadną gwarancją, tego, że zostaniemy wysłuchani i zrozumiani, bo w największym stopniu to od nas samych zależy, czy tak się stanie, czy też nie. Recytacja to też teatr, a teatr to emocje. Fascynuje mnie to na jak wiele sposobów można je wyrażać. Szczególnie w takich dziedzinach, jak film, teatr, malarstwo, muzyka czy taniec. Emocje w recytacji wyrażane są w dość specyficzny sposób, ponieważ trzeba, gdzieś „wywołać” je w sobie przy pomocy cudzych słów i jednocześnie sprawić, aby choć na chwilę stały się nasze. Z jednej strony jest to trudne, ale z drugiej niesamowite, bo stwarza się tym samym postać, która wychodzi na scenę i ma coś po przekazania. Kiedyś miałem okazję uczestniczyć jako widz w Jesiennym Turnieju Recytatorskim „Romantycznie”, który odbywał się w Szczecinie. Pamiętam, że duże wrażenie zrobił na mnie klimat tegoż wydarzenia oraz sami wykonawcy, od których biła pasja i chęć mówienia. Już wtedy nie wydawało mi się to łatwą sztuką, ale jednocześnie byłem pełen podziwu dla tych ludzi, którzy zaintrygowali mnie swoim przekazem ze sceny.

Dlatego ogromnie się cieszę, że mogę być częścią tego niezwykłego „innego wymiaru” i wciąż poznawać jego zakątki. A wszystko zawdzięczam Pani Iwonce oraz Panu Marcinowi, którzy uwrażliwili mnie na słowo i wprowadzili w ten cudowny świat teatru i recytacji.

 

Czy masz swoich ulubionych autorów/ ulubioną literaturę?

Cały czas poszukuję, a przy tym poznaję nowych autorów. Na pewno mogę powiedzieć, że wybieram spośród gatunków takich jak kryminał, fantasy czy horror, ale nie ograniczam się jedynie do nich. W liceum zauważyłem, że bliska jest mi również literatura romantyczna. Czasami sięgam też po biografię, czy rozmowy w „formie książki” z ludźmi, których uważam za wartościowych, godnych uwagi, czy kiedy po prostu chce się czegoś o danej osobie dowiedzieć i lepiej ją poznać. Dzięki instruktorom Studia Teatr oraz kilkukrotnym obejrzeniu/ wysłuchaniu spektaklu „Ten Rzeczy Niepokój” zapoznałem się i polubiłem twórczość Zbigniewa Herberta. Natomiast wiersze poety Krzysztofa Kamila Baczyńskiego uważam za piękne i poruszające, zawierające w sobie jedyny i niepowtarzalny klimat czasów, w jakich przyszło żyć autorowi.

 

Jeśli miałbyś zdradzić tylko jedno marzenie, które związane jest z tym, co robisz lub co chciałbyś robić w przyszłości, to co by to było?

Tak jak wybitny aktor Gustaw Holoubek spełnił swoje marzenie wcielając się w postać swojego imiennika, tak i ja chciałbym kiedyś doświadczyć takiej chwili, by móc powiedzieć: „To był zaszczyt, zagrać Gustawa - Konrada – bohatera dramatów Adama Mickiewicza”.

Sukcesy recytatorskie:

2020
- wyróżnienie 1-go stopnia na Ogólnopolskim Konkursie im Romana Brandsteattera w Trzciance

Author: Marcin