#Recytator_ST – Karolina Korzeniewska

Czy masz jakieś motto życiowe lub coś, co daje Ci siłę do działania?
Siłę do działania czerpię przede wszystkim z mojego uporu i chęci doskonalenia się, która z wiekiem robi się coraz silniejsza. Kiedy jednak brakuje mi wewnętrznej siły to pomaga mi muzyka (szczególnie utwory z bajek Disneya i z musicalu „The greatest showman” oraz niektóre wspomnienia. Nie mam jednego motta życiowego, ani cytatu, którym się kieruję, zazwyczaj kieruję się tym, które danego dnia jest mi potrzebne, lub tym, które akurat przeczytam. Całe drzwi i szafkę mam oklejone takimi właśnie mottami i cytatami, które (kiedy czuję taką potrzebę) czytam po kolei, aż natrafię na to jedno, którego akurat potrzebowałam – chyba najczęściej pada na słowa Juliana Tuwima:

„Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, kiedy umrzesz.”

 

Co robisz na co dzień?
Na co dzień robię dużo – aż za dużo. Jak kiedyś ujęła moja nauczycielka fletu – moja doba jest chyba dłuższa od doby innych ludzi. Tak więc trenuję jazdę konną, taniec, karate i pływanie, gram na flecie poprzecznym, pianinie i nerwach ;)) (uczę się też gry na gitarze, ale cóż – nie idzie mi za dobrze), śpiewam w chórze, a od niedawna jestem w drużynie harcerskiej i uczę się podstaw sztuki cyrkowej. Co z  nauką szkolną i brakiem czasu? Uczę się sama w domu, więc mam stosunkowo sporo czasu - także na rysowanie, malowanie, czytanie oraz gotowanie.

 

Skąd pomysł na zajęcia w ST i recytację?
W podstawówce chodziłam na kółko teatralne, co bardzo lubiłam – to był jeden z powodów, przez które zaczęłam marzyć o szkole aktorskiej. Kiedy po roku dalej o niej mówiłam to moja mama postanowiła mnie zapisać do Studia Teatr, z czego się baardzo cieszę. A recytacja? Zawsze podziwiałam ludzi, którzy recytując potrafili wywołać u mnie dreszcz emocji i też chciałam tak umieć. Jednakże byłam zawsze zbyt nieśmiała żeby się chociażby zapisać na zajęcia indywidualne, aż do tego roku i konkursu na warsztatach w Barlinku, kiedy to pomyślałam „No dobra przeżyłam konkurs przed ludźmi ze Studia Teatr, to się będę bać zapisać na zajęcia? No nie ma opcji, przecież nikt mnie nie zje…” i poszłam powiedzieć Panu Marcinowi, że chcę się zapisać do niego na zajęcia.

 

Jesteś już kilka lat na zajęciach w ST i kilka razy pojechałaś na warsztaty do Barlinka. Jakie są Twoje odczucia z zajęć cotygodniowych i pobytu na intensywnych warsztatach w Barlinku? Co byś powiedziała osobie, która zastanawia się nad przyjściem na zajęcia czy wyjazdem na dziesięć dni do Barlinka?
Co do zajęć cotygodniowych, to je uwielbiam. Na każdych mam możliwość rozwijania się coraz bardziej, pokonywania swoich barier i jakiś wewnętrznych lęków, a poza tym mam półtora godzinną dawkę ruchu, który zawsze się przydaje.
Barlinek... wręcz kocham te wyjazdy. Tak samo jak na zajęciach ruchowych mogę się rozwijać i pokonywać swoje strachy, ale mogę także pracować z różnymi instruktorami i poznawać różne formy teatru. Poza tym są tam też zajęcia teoretyczne, na których można się naprawdę dużo dowiedzieć, czy też popracować nad wymową, czytaniem czy interpretacją tekstów. Do tego każdy wyjazd wygląda inaczej, robimy tam co innego i czego innego się uczymy.
Co bym powiedziała zainteresowanej osobie? Na pewno to, co było powiedziane wyżej, no i oczywiście to, że warto się zapisać na zajęcia/pojechać do Barlinka. Powiedziałabym jeszcze, że one bardzo pomagają się otworzyć, przełamać lęki i bariery, że ułatwiają otwarcie się na innych, że ludzie się tam nie oceniają i jesteśmy jedną wielką rodziną.

 

Masz już pierwszy konkurs recytatorski za sobą. Jak czułaś się podczas przygotowań, wyjazdu i pobytu na konkursie? Czy było warto, czy żałujesz, że nie zaczęłaś wcześniej swojej przygody z recytacją?
Podczas przygotowań na początku byłam trochę przerażona, ale po dwóch pierwszych spotkaniach przestałam. Sam proces interpretacji bardzo mi się podobał i fascynowało mnie to, co jeszcze można odkryć w tekście.
Podczas wyjazdu byłam podekscytowana i przerażona równocześnie - podekscytowana czekającą mnie "nową przygodą" i zdobyciem nowego doświadczenia, przerażona byłam chyba samą perspektywą wyjścia na scenę. Sam konkurs też wywołał u mnie mieszane uczucia. Byłam przejęta wychodzeniem na scenę, później, jak już na nią weszłam, to byłam przerażona, a po jakichś dwóch zwrotkach tekstu poczułam satysfakcję i dumę z tego, że tam stoję i mówię.

Zdecydowanie było warto pojechać i tak, żałuję, że nie zaczęłam wcześniej recytować, no ale cóż, mówi się trudno prawda? Cieszę się, że teraz się odważyłam i zaczęłam.

 

Na scenie wolisz być sama, czy z kimś?
Prawdę mówiąc nie wiem. To trochę zależy od mojego samopoczucia, od osoby, z którą miałabym pracować na scenie no i od samej widowni. Jeżeli widownia to osoby, które mnie bardzo stresują, to wolałabym występować z kimś – ale musiałaby to być osoba, której ufam, którą lubię i wiem, że dogadam się z nią na scenie i będę się dobrze czuła. Jednak jeżeli nie ma takiej osoby, to wolę występować sama – na przykład w podstawówce w kole teatralnym zawsze grałam główne role i lepiej się czułam, kiedy na scenie byłam sama.

 

Dlaczego szkoła aktorska?
Hm… na to się składa sporo czynników. Między innymi fakt, że mam tyle zainteresowań, że nie wiedziałam co chciałabym studiować – nawet nie mam czasu wszystkich rozwijać, więc mogę o nich tylko marzyć :(( , a aktorstwo w pewien sposób ułatwi mi chociażby spróbowanie wielu rzeczy – w końcu wcielając się w rolę mogę być kimkolwiek prawda? Poza tym lubię być na scenie i przed aparatem czy kamerą. Lubię też widzieć uśmiechy ludzi, którym sprawia frajdę oglądanie mnie / lubię też pracować z widownią, np. z dziećmi i uczyć je nowych rzeczy.

 

Czy masz ulubionego autora, autorkę?
Nie, prawdę mówiąc to nie mam. Nie spotkałam się jeszcze z autorem, którego bym nie lubiła, ani z takim, którego bym lubiła bardziej od reszty. To w sumie zależy trochę od mojego humoru – czasami wolę przeczytać teksty Herberta, Mickiewicza czy Leśmiana, a czasem Brzechwy, Tuwima lub Szymborskiej.

 

- -  Rozmowa z dnia 01.10.2021 - -