#Recytator_ST – Marta Majewska

Czym starasz się kierować w przygotowaniach do konkursów? Czy masz jakieś motto, które Cię inspiruje?

Dopiero rozpoczynam swoją przygodę z konkursami, więc myślę, że kieruję się chęcią spróbowania czegoś nowego i przekroczenia własnych barier. Staram się otworzyć na własne emocje, zacząć je nazywać i mocniej odczuwać. Praca nad tekstem pozwala mi na bycie w większym kontakcie z samą sobą, a tym samym na docenienie swoich umiejętności. Dzięki przygotowaniom jest mi łatwiej uwierzyć w siebie – stąd też moje motto, którym kieruję się nie tylko w pracy recytatorskiej:

„Zacznij wierzyć. Ja już wierzę.”

 

Skąd pomysł na konkursy?

Myślę, że z gotowości. Bardzo długo uczestnicy i instruktorzy ze Studia Teatr namawiali mnie, abym zaczęła w nich startować. Na początku odpowiedź za każdym razem brzmiała „nie”, ale po konkursie, odbywającym się podczas warsztatów w Barlinku, oswoiłam się z recytacją. Mimo tego przez rok nie wzięłam udziału w żadnym konkursie i dopiero z perspektywy czasu widzę, że to jeszcze nie był odpowiedni dla mnie czas, aby zmierzyć się z tak trudnym dla mnie wyzwaniem. W tym roku, po wielu latach uczestniczenia w zajęciach grupowych, zdecydowałam się w końcu na zajęcia indywidualne.

 

Czy wiążesz swoją przyszłość z recytacja i/lub teatrem?

Kiedyś moim największym marzeniem było zostanie aktorką, marzyłam o przedstawianiu najróżniejszych historii stojąc na scenie i wcielając się w postać. Teraz, kiedy jestem starsza i mam więcej doświadczenia niż młodsza ja, zdaję sobie sprawę z tego, że to samo mogę robić amatorsko. Dlatego też wiążę przyszłość z teatrem, ale nie zawodowym. Natomiast jeśli chodzi o recytację to nie wiem, co będzie dalej. Wiem, że chcę spróbować, a czy to pokocham to już czas pokaże.

 

Co daje Ci wychodzenie ma scenę?

Oprócz tremy? Na pewno jest to satysfakcja, pozytywne zmęczenie i możliwość rozwoju. Podczas grania w „Gdy się tedy narodził” po każdym spektaklu czułam, że robię to, co kocham i idzie mi to coraz lepiej. Współpracowanie z innymi na scenie, rozbudzanie emocji u widzów i tworzenie wspólnie jakieś historii sprawiało, że dzień był lepszy. Scena jest dla mnie po prostu źródłem radości.

 

Czy jakiś autor lub autorka szczególnie Cię porusza? A może jest to jakaś konkretna epoka?

Na dzień obecny nie mam ulubionego autora ani epoki, ale podczas zajęć indywidualnych z Panią Iwoną trafiłam na fragmenty różnych powieści Wiesława Myśliwskiego. Przypadły mi do gustu, więc jest możliwość, że to ten autor zostanie moim ulubionym.

- -  Rozmowa z dnia 17.09.2022 - -

Marta Majewska
Proscenitka #77

Sukcesy: