01 Lut

#Reprezentant ST – Natalia Nafalska

Po krótkiej przerwie wznawiamy cykl publikacji związany z naszymi reprezentantami.

Miesiąc luty poświęcony będzie Natalii Nafalskiej, kandydatce do Teatru Słowa Proscenium.

Oto co Natalia w rozmowie opowiedziała o sobie i jej przygodnie z Żywym Słowem.

...

Motto:

„W tym dniu jest tyle przyszłości

że ręce toną po łokcie

więc rękoma pełnymi dnia

mówię – kocham”

W sumie, to każdy wers, z wierszy Haliny Poświatowskiej mógłby być moim mottem życiowym, ale teraz wybrałam ten cytat. Przypomina mi, że mimo tego ciągłego zamartwiania się, tym co będzie jutro, nie należy zapominać o ludziach, którzy tworzą nasz, osobisty świat. Bo gdyby nie oni, nie byłoby „tyle przyszłości” a nasze ręce nie byłyby „pełne dnia”.

 

Co robię na co dzień?

Uczę się. Albo może, powinnam się uczyć. Nauka zawsze stanowiła dla mnie kluczowy element życia, więc nie bez powodu wybrałam XIII Liceum Ogólnokształcące w Szczecinie. Jestem w 1 klasie, o profilu biologiczno-chemicznym, więc chyba nie muszę mówić o swoich planach zawodowych. Oczywiście jest też ten marzycielski plan pt. „teatr”… Bardzo lubię czytać poezję (i na głos na scenie, i w myślach w domu),lubię chodzić do teatru, lubię słuchać polskiej muzyki (najbardziej piosenki aktorskiej), lubię jeść. Poza teatrem i biologią nie mam większych zainteresowań, bo do wszystkiego innego mój słomiany zapał dawno zgasł.

 

Dlaczego teatr?

Banalna odpowiedź: bo to kocham.
Kocham każdy jego element. To dla mnie magiczny świat, w którym w minutę, widza można wprowadzić w inną rzeczywistość. Wzruszyć go czymś, rozbawić, zdenerwować, ogłupić, zachwycić albo nawet w sobie rozkochać. Można tronować nad jego emocjami i to właściwie, czyni mnie tak pewną siebie na scenie. Na scenie mogę być kim chcę, a cała zabawa polega właśnie na tym, żeby widz mi uwierzył.  Żeby faktycznie myślał, że taka jaka jestem na scenie, jestem w rzeczywistości. I dlatego teatr jest dla mnie odskocznią od codzienności. Na moment mogę zapomnieć o problemach, szkole, sprawdzianach, zadaniach, kłótniach i stać się kimś innym.

 

kliknij w zdjęcie aby przejść do galerii

Skąd pomysł na konkursy?

Właściwie to od konkursów się zaczęło. Najpierw oczywiście tych szkolnych. Dopiero potem zaczęłam pracować z Panią Iwoną Mirońską- Gargas i przekonałam się o tym, że recytacja jednak nie jest tym czym myślałam, że jest do tej pory. Zajęcia w ST otworzyły mi oczy na całą teatralną rzeczywistość i dopiero po 2 latach ciężkiej pracy na cotygodniowych zajęciach wyrobiłam podstawy, do tego, żeby zacząć faktycznie recytować. Wracając do pytania… Myślę, że gdyby nie moja mama nie pisałabym teraz odpowiedzi na te pytania. To ona zauważyła, że skoro jestem takim pewnym siebie dzieckiem i nie boję się deklamować (to nie była jeszcze recytacja), nauczonych się (dzięki babci) na pamięć wierszyków Brzechwy, Tuwima etc., to warto zapisać mnie na jakieś zajęcia. No i tak zaczęła się wyżej opisana przygoda z Recytacją (przez wielkie R).

 

...ważny dla mnie autor, poeta, prozaik.

No chyba po odpowiedzi na pierwsze pytanie wiemy kto nim jest. Kocham twórczość Haliny Poświatowskiej. Przyciągnęła mnie do niej, jej odmienność od reszty poetów (no, nie zapominając o moim drugim ukochanym- Zbigniewie Herbercie). Pisała wiersze, które pozornie wydają się proste, słowa w nich dosłowne, a przekaz oczywisty. W rzeczywistości okazuje się, że aby je zrozumieć trzeba pomyśleć, w trochę innym kierunku niż zazwyczaj. Jeszcze nigdy nie odważyłam się powiedzieć wiersza jej autorstwa na konkursie. Jednak mam nadzieje, że niedługo poczuje  się  na tyle gotowa, aby o zrobić.

 

Sukcesy:

Jak wspomniałam wyżej recytowałam od małego. Najczęściej brałam udział w Małym Konkursie Recytatorskim dla szkół podstawowych, potem dla gimnazjum. Po etapie szkolnym, powiatowym, miejskim i wojewódzkim, na dwie najlepsze osoby z województwa czekała nominacja na Ogólnopolski Konkurs Recytatorski dla gimnazjalistów -  „Przebudzeni do życia”. Na wyjazd pracowałam bardzo długo i na ostatnią chwilę, bo w 3 klasie gimnazjum udało się dostać na finały a nawet wrócić z nagrodą. Jednak te prawdziwe, poważne konkursy zaczęły się właśnie w liceum. Z niecierpliwością czekam na to, żeby za miesiąc wziąć udział w swoim pierwszym Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim (to taka perełka wśród konkursów, oczywiście zaraz po Jesiennym Turnieju Recytatorskim).

To lista moich sukcesów w ostatnim czasie:

Główna nagroda na Zachodniopomorskim Konkursie Recytatorskim "O Złotą Lirę Kornela Ujejskiego", 2016 r.

2 nagroda w Wojewódzkich Spotkaniach ze Sztuką Słowa ~Wiara~Nadzieja~Miłość~, 2016 r.

Tytuł laureata w OKR dla gimnazjum "Przebudzeni do życia", 2016

Grande Prix w Herbertiadzie 2016

Wyróżnienie w Ogólnopolskim Jesiennym Turnieju Recytatorskim "Romantycznie" 2016

Wyróżnienie na Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim "Skamandrytów" 2016

Wyróżnienie podczas Ogólnopolskiego Konkurs Recytatorskiego im. Romana Brandstaettera „Wyjście z cienia”, 2016

 

kliknij w zdjęcie aby przejść do galerii